Wstyd się przyznać, ale o Twojej śmierci dowiedziałem  się 15 listopada w okolicznościach nieco dziwnych. Otóż w dzienniku TV dowiedziałem się , że  polski statek  na  Atlantyku uratował dryfującego na przewróconym jachcie żeglarza. Coś mnie tknęło, aby dowiedzieć się  więcej , o Twojej wyprawie przepłynięcia samotnie Atlantyku – na remontowanym jachcie Holly II. Wpisałem w wyszukiwarkę Google Twoje imię i nazwisko i doznałem szoku !!!.  Żeglarz Edward Zając utonął w wodach Bałtyku w okolicach  Półwyspu Helskiego. Siedziałem  przez chwilę jak  sparaliżowany – wpatrując się bezmyślnie w ekran monitora. Nie  to niemożliwe -różne myśli przebiegały mnie przez głowę? Edek to nie możliwe – ty Tak nie mogłeś skończyć!!! W końcu czerwca  będąc u Ciebie w domu z uwagą i zaciekawieniem słuchałem Twoich planów o samotnej wyprawie przez Atlantyk, znalezieniu sponsora wyprawy, oraz przebiegu prac remontowych Holly II jak również o najniebezpieczniejszych chwilach w Twoim życiu. Opowiadałeś  jak po dwudniowym sztormie [ fizycznie wyczerpany ]  zasnąłeś  za sterami  i o mały włos nie zostałeś  rozjechany przez znajdujący się na kontrkursie transatlantyk.  O tym,  jak  w nocy , pod Gotlandią wylądowałeś  jachtem Holly I  na nieoznaczonej mieliźnie  i dramatycznej sytuacji  zejścia z niej. Podziwiałem Twoją odwagę  nie tylko samotnego wilka morskiego, ale człowieka  dzielnie zmagającego się z przeciwnościami życia. Nigdy nie usłyszałem  z Twoich ust skargi na to co przynosił Ci los , a życie Cię nie hołubiło, rzucając pod nogi kolejne kłody. Pamiętam Twoje powiedzenie  cytuję:  Życie trzeba brać takie jakie jest, bo nikt nie da nam lepszego. W  latach  8O razem z nami  organizowałeś  ”Solidarność” w Ustce ,  dokumentowałeś rodzące się przemiany społeczne , często za własne pieniądze. Szczery , otwarty, lojalny, czasami bezkompromisowy. Byłeś redaktorem ” Ziemi Usteckiej” chłoszczącej  bezlitośnie przeciwników burmistrza Graczyka.  Po jego odejściu – poddano Cię  głębokiej krytyce ze strony jego przeciwników politycznych .    Śmierć małżonki w 2009 roku [ z którą przeżyłeś wiele lat] nie złamała Twojego  hardego ducha.  Pozbierałeś się w sobie – oddając się jeszcze bardziej drugiej  swojej   miłości – żeglarstwu. Po latach samotniczego życia – znalazłeś oparcie w przyjaciółce  Jadwidze Kapłan z którą związałeś swój los. Przyszedł czas na ten ostatni rejs lipcowy , w którym oprócz Jadwigi  na pokładzie znalazł się  jej 12 letni niepełnosprawny wnuk. Nikt już nie dojdzie prawdy – o tym jak to się stało , że Edek znalazł się za burtą jachtu. Można domniemywać  [z dużą dozą prawdopodobieństwa], że po zjedzonym w kambuzie obiedzie – Jadwiga zajęła się zmywaniem naczyń, a Ty wraz  z chłopcem wyszedłeś na pokład celem zrefowania żagli. Chłopca posadziłeś za sterem , a sam wszedłeś na kokpit jachtu. W tym czasie nagły szkwał zmienił kierunek wiatru, który wydął żagiel w drugą stronę zwalając Cię z nóg i wyrzucając za burtę. Po drodze prawdopodobnie uderzyłeś w reling , co spowodowało chwilową utratę świadomości. Krzyk 12 latka  zaalarmował Jadwigę , która wybiegła z kambuza na pokład . Oślepiona blaskiem słońca bez okularów [chora na jaskrę] cofnęła się pod pokład, a to kolejne sekundy oddalania się jachtu od miejsca wypadku. Zwrot którego dokonała – rzucenie koła ratunkowego i strzelanie rac nic już nie mogły pomóc. Kontakt telefoniczny z ratownikami i akcja ratunkowa helikoptera nie dała żadnych rezultatów, bo uderzenie w reling [krwiak na czole w okolicach nosa] spowodowały nagłą utratę świadomości i natychmiastowe utonięcie. Żegnaj żeglarzu !!!. Nic Ci już nie potrzeba . Więc przyjmij ode mnie tę modlitwę , będącą parafrazą słów Bułata Okudżawy:

Dopóki ziemia kręci się , dopóki jest tak czy siak,  Panie ofiaruj każdemu z nas, czego mu w  życiu brak: Mędrcowi darować głowę racz, żeglarzom łodzi swej .Sypnij grosza szczęściarzom i mnie w opiece  swej mniej .

 

Panie Zielonooki , Boże ,Ojcze Nasz , daj mu to co tak ukochał , żyjąc tu pośród nas. Daj mu wspaniałych rejsów moc , pośród niebiańskich fal , by żyć mógł w  naszej pamięci  i nie zapomnij o   nas.

Andrzej Urban