Pasją naszej bohaterki oprócz treningów w drużynie piłki ręcznej , był teatr .Ktoś stojący z boku ze zdziwieniem popatrzy na te dwa krańcowo różne zainteresowania , a ja się nie dziwię .Przecież to treningi sprawności ciała i duszy , wybór oczywiście całkowicie przypadkowy , bo trudno w wieku kilkunastu lat podejmować tak daleko idące rozsądne decyzje. Ciekawostką niech będzie to ,że w swojej  teczce  oprócz stosownych przedmiotów potrzebnych do nauki książek  i zeszytów nosiła sukienkę, w której  [po zakończeniu nauki]  przebierała się w szkolnej szatni , aby móc iść pod teatr .Oczywiście wypady te były prowadzone w towarzystwie swojej najlepszej przyjaciółki Basi Jezierskiej z którą czuła się znacznie pewniej .Pewnego dnia stojąc kolejny raz przed teatrem „Powszechnym ” i czekając na ukochanego aktora Jana Kubickiego , który już przyzwyczaił się do ich obecności i zaczął je rozpoznawać przy dawaniu kolejnych autografów i fotek .Fotografie aktora otrzymywała też drogą listowną pisząc do niego pod nazwiskiem ojca , matki , siostry i babci nazwiska różne , ale adres ten sam -dziwne że aktor nie zorientował się w tym procederze .Podczas kolejnych odwiedzin teatru , czekając po spektaklu na „ukochanego” postanowiły zadać mu kilka pytań…?Wychodzący aktor , jakby przewidział ich zamiar i podszedł do nich z propozycją , którą przyjęły z uwielbieniem w oczach .
-Słuchajcie dziewczyny -wiem ,że macie z pewnością wiele pytań dotyczących mojej osoby , ale wiecie ja nie mam zbyt wiele czasu ,aby zaspokoić waszą ciekawość. Mam propozycję jutro udajcie się do teatru „Siódma piętnaście ” przy ul. Traugutta  spotkajcie się tam z panią Alicją Sommer ona wam wszystko o mnie opowie .Wejdziecie do teatru wejściem dla aktorów i znajdziecie ją w garderobie o numerze 3. To jest osoba , która  ” piszę” w jakimś sensie moją biografie.
Następnego dnia po obiedzie i odrobieniu lekcji około 18 zjawiły się przed teatrem i udały się do  garderoby pani Alicji ,kierując się wskazówkami pana Jana Kubickiego .Po zapukaniu do garderoby i przedstawieniu się powołały się na rozmowę z w/w co wzbudziło u gospodyni garderoby wielki śmiech .
-Mówicie , że piszę biografie Jana Kubickiego …? No w jakimś sensie to prawda  , bo jestem jego żoną …. Powtórny śmiech rozładował atmosferę nagłego najścia zapalonych fanek a atmosfera rozluźniła się na tyle  , że poświęciła im prawie 30 minut zaspokajając ich bezgraniczną ciekawość . Dobry żart jest tynfa wart , a ten absolutnie był pierwszej marki i po spopularyzowaniu go w kręgach aktorskich wypromował Jana Kubickiego na najlepszego kawalarz teatru „Powszechnego „. Z takiego obrotu sprawy obie strony były wielce zadowolone. Dziewczyny poszerzyły swoją wiedzę o ich idolu , a aktor zyskał sympatyczny przydomek ,co  w środowisku aktorskim -[wyjątkowo wybrednym na tego typu postępowania] jest rzeczą wyjątkowo trudną.

:

-