Droga z Weimaru do Buchenwaldu to raptem około 10 km , czas przejazdu tego odcinka to góra 15 minut .Tylne poły plandeki były podniesione , gdy konwój zatrzymał się przed metalową bramą wjazdową z napisem  JEDEM  DAS  SEJNE co w wolnym tłumaczeniu znaczy – każdemu to ,co się należy .Nad bramą zawieszony  niewielki barak z szeregiem okien i wieżyczką z zegarem otoczoną tarasem .Po prawej stronie drogi w pewnym oddaleniu były widoczne dwupiętrowe bloki załogi K.Z. Buchenwald , która składała się głównie SS-manów. Znacznie bliżej  ogrodzone drutem kolczastym hale  zakładu produkcyjnego  Gustloffa z Weimaru  i zakład Fritza Sauckela  .Po kilkuminutowej  odprawie , samochody wjechały na teren obozu i zatrzymały się przed drewnianym niezbyt wysokim  barakiem z umieszczonymi na stosunkowo dużej wysokości małymi oknami .Przeznaczenie tego nietypowego budynku bardzo dobrze  znane było wśród stałych więźniów i budziło jak najgorsze skojarzenia . Niestety nasza dwudziestka nic o tym nie wiedziała i po opuszczeniu samochodów została wprowadzona do niewielkiego pomieszczenia w baraku , gdzie kazano im się rozebrać do naga , celem przeprowadzenia kąpieli .Po wykonaniu tego polecenia do środka pomieszczenia weszła duża grupa SS manów i zaczęła jeńców znów zakuwać w kajdany , tym razem z rękoma na plecach .To wzbudziło bardzo duży niepokój wśród kadry oficerskiej , nikt ich w ten sposób nigdy nie traktował . S.S.mani skutych brali pod ręce i wyprowadzili do głównej dużej hali baraku .To co tam zobaczyli , zaparło im dech w piersiach i spowodowało u wszystkich kołatanie serca. Wzdłuż  ściany stał długi  drewniany podest  nad którym na wysokości 2,50 przebiegała bardzo gruba belka w którą  co kilkadziesiąt centymetrów wbite były rzeźnickie haki . W odległości kilku metrów od podestu stała na statywie kamera filmowa, a po bokach podestu umieszczono dwa reflektory .Za kamerą obsługiwanego przez cywila, stała duża grupa wyższych oficerów SS . Nagle do stojących nago jeńców podeszło dwu atletycznej budowy  SS manów  w koszulach o podwiniętych rękawach , wzięli pierwszego z nich pod ręce i pociągnęli w stronę podestu .Jeniec zaczął stawiać czynny opór , zaczął wierzgać nogami i wyrywać się oprawcom .Widząc to jeden z oprawców , wziął podane mu przez kogoś z załogi kajdanki i skuł mu nogi .Tak obezwładnionego powieszono na pierwszym haku rzeźniczym  na oczach kolegów . Nagle z grupki nagich skazańców wystąpił młody mężczyzna w wieku około 30 lat  dobrze zbudowany blondyn o niebieskich oczach i krzyknął w stronę grupki oficerów S.S. : „Schauen Entfuhrern wie sie polnische Offiziere sterben!”Potem po polsku do kolegów : Pokażmy oprawcom jak potrafią umierać polscy oficerowie !Sprężystym krokiem wszedł na podest i stanął przy drugim w kolejności haku rzeźniczym , za nim ruszyli pozostali . Mocno zaskoczeni takim obrotem sprawy oprawcy osłupieli w niemym zdziwieniu , lecz szybko przyszli do siebie i zaczęli czynić swoją powinność .Niech  żyje Polska , niech żyje Polska ….te okrzyki towarzyszyły im aż do końca . Wraz z ostatnim okrzykiem mordowanego jeńca zapadła grobowa cisza , zakłócana tylko cichym szmerem kamery filmowej……                                                                                          Bo ostatnim ich obowiązkiem wobec Ojczyzny była ich godna śmierć  .                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 K O N I E C