Zaopatrzeni w perfekcyjnie wykonane  dokumenty robotników rolnych wracających na urlop do kraju i bardzo dobrej znajomości języka niemieckiego przez Tadeusza ,mieli teoretycznie olbrzymie prawdopodobieństwo zrealizowania swojego planu, który przewidywał jak najdalsze oddalenie się od obozu w Doessel, by po uciszeniu szumu medialnego wykupić bilet na jakiejś małej stacyjce i spokojnie przejechać dalszą część drogi pociągiem.Te kilka kilometrów do Warburga pokonali biegnąc , następnie rozpoczęli wędrówkę wzdłuż torów idących do Kassel i Erfurtu . Świt zastał Zbyszka i Tadeusza  na torach kolejowych. Maszerowali dziarskim krokiem w stronę upragnionej , ale jakże nieprzewidywalnej przyszłości .Idąc wzdłuż nasypu kolejowego , lub często po podkładach kolejowych – prowadzili rozmowy jednocześnie obserwując okolice .Szczególną uwagę skupiają na mijanych budkach dróżników na skrzyżowaniach z lokalnymi drogami .Widząc z daleka budkę starali się omijać ją szerokim łukiem wiedząc , że siedzący tam dróżnicy mają telefony, dzięki którym z łatwością mogą  zawiadomić najbliższy posterunek policji. W jednym przypadku nie zachowali należytej ostrożności , a ich marsz został zauważony przez przypadkowo wyglądającego przez okno kolejarza .Ich gwałtowny zwrot kierunku marszu utwierdził tylko jego podejrzenia co do informacji , które przed chwilą uzyskał słuchając w radio o ucieczce 50 jeńców angielskich , którzy bombardowali nasze niemieckie miasta . Szybki telefon do policji informujący o tym fakcie spowodował , że policja w odległości 5 km zastawiła na uciekinierów zasadzkę  w niewielkim lasku znajdującym się tuż przy torach . Kilkunastu policjantów usadowiło się w niewielkim zagajniku sąsiadującym z nasypem kolejowym tak , aby uniemożliwić ewentualną ucieczkę .Dwaj z nich leżeli w wysokiej trawie z drugiej strony nasypu w oczekiwaniu na uciekinierów odcinając im drogę ewentualnej ucieczki. Obserwujący przez lornetkę żandarm zauważył z oddali zbliżające się dwie sylwetki idące wzdłuż torów i dał umówiony znak pozostałym , jeszcze 200,100, 50 metrów a nasi bohaterowie znajdą się w miejscu z którego już nie ma odwrotu.Nieświadomi swego zagrożenia , pewnym krokiem weszli w zastawioną na nich zasadzkę .    -Hande  hoch !  Usłyszeli z leżącego u stóp nasypu zagajniku i zauważyli wybiegających z lasku kilku żandarmów .Tadeusz idący jako drugi odwrócił się błyskawicznie i usiłował biegiem wycofać się za nasyp niestety drogę odwrotu odcięli mu dwaj inni  uzbrojeni żandarmi . Widząc ,że ze skraju lasku biegnie w ich kierunku jeszcze kilku Niemców , zaklął – cholera nie mamy szczęścia , okrążyli nas .Tymczasem do stojących z podniesionymi rękoma , podszedł dowodzący żandarmerią oficer i poprosił o dokumenty . Po pobieżnym sprawdzeniu i kilku pytaniach , na które Tadeusz udzielił mu wyczerpującej odpowiedzi ,nie przyjął ich do wiadomości , kazał podwładnym założyć im kajdanki i poprowadzić do niezbyt daleko stojącej ciężarówki. Tam  po zapakowaniu na „pakę” w towarzystwie żandarmów z obławy zostali odwiezieni na posterunek żandarmerii w Kassel . Na miejscu pierwszą rzeczą ,którą wykonał komendant to telefon do oflagu w Doessel podając rysopisy zatrzymanych .Po krótkiej rozmowie dotyczącej szczegółów ubioru uciekinierów  komendant obozu Brinkord potwierdził  fakt,że zatrzymani to prawdopodobnie Tadeusz Osiecki i Zygmunt Drzewiecki . Równocześnie poinformował ,że za pół godziny przyśle po nich samochód ze strażnikami , celem ich deportacji do oflagu .Posadzeni w areszcie „zachodzili w głowę ” co takiego zrobili ,że zostali ujęci w sposób dla nich całkowicie niezrozumiały ? Zygmunt znając dobrze Tadeusza pocieszał go , że nie ma się czym zamartwiać ,bo kara może być tylko jedna – ograniczą  im możliwość korespondencji z rodziną i otrzymywania paczek , a te 2-3 tygodnie odosobnienia przelecą szybko. -Zbyszku najgorszą rzeczą to jest  pech , który mnie prześladuje .Trzy nieudane ucieczki z Arnswalde , Murnau i teraz z Doessel ,czy też z Colditz , gdzie tuż przed ukończeniem podkopu przenieśli nas właśnie do Doessel. Nie mogę zrozumieć jednego w jaki sposób oni nas namierzyli , bo że to była zasadzka w którą wpadliśmy – to nie mam absolutnie żadnych obiekcji .Dyskurs trwał jeszcze dłuższy czas , aż do czasu przyjazdu obozowej ciężarówki z trzema strażnikami , którzy skali ich i  przewieźli do Doessel . Ciężarówka do oflagu dotarła jeszcze przed apelem wieczornym , po przeprowadzeniu zbiegów do komendanta i krótkiej rozmowie o dyscyplinarnych karach , które ich czekają od dnia jutrzejszego zostali odesłani do swoich bloków . Tutaj od kolegów dowiedzieli się co się działo po odkryciu nieobecności na apelu porannym 47 kriegsgefangenen  .Poinformowano ich ,że pierwszych 3 kolegów złapała  policja kolejowa, na dworcu w Soest . Byli to por.Czesław Sawicki , ppor.Stanisław Nowakowski i pchor. Stanisław Fiszer , którzy już w południe zostali dowiezieni do obozu . Po telefonie z Soest [ gdzieś około godziny 6] komendant obozu zarządził apel na którym stwierdzono jednoznaczny  brak 47 jeńców .  Po kilkurazowym liczeniu ,rozpętała się burza nie tylko w obozie ,  na nogi postawiony został cały aparat bezpieczeństwa lll Rzeszy . Dziesiątki patroli wyszło na drogi , przejazdy, kontrolowano dworce kolejowe i inne środki transportu .Następnego dnia rozesłano listy gończe ze szczegółowymi danymi uciekinierów . Jak daleko oddalili się od Doessel uciekinierzy świadczy opis o tym gdzie zostali złapani .Najdalej oddalonych uciekinierów  przywieziono aż z Generalnej Guberni innych z granicy Szwajcarii i Belgii. Łapano ich na dworcach ,drogach , wsiach i torach kolejowych . Wszystkich złapanych w ilości 20 przywieziono z powrotem  do obozu macierzystego i ukarano karami dyscyplinarnymi. W dniu 25 września do komendanta Brinkorda przyszedł pisemny rozkaz od płk. Diemer-Wilroda  z Urzędu Jenieckiego  Głównej Kwatery Wehrmachtu w Berlinie następującej treści : ” 1. Zbiegli polscy oficerowie , którzy zostaną ponownie schwytani , nie powracają już do obozu , lecz będą przekazani SS.   2. Obozowi nie wolno występować z wnioskiem do innych obozów , by ponownie schwytanych zbiegłych polskich oficerów doprowadzić z powrotem do obozu VI B.  3.Oficerowie , których już sprowadzono z powrotem do obozu , zostaną odesłani do SS celem przesłuchania.