,Motto:” Ucieczka jest dobrym prawem jeńca .Wy jesteście po to , żeby uciekać , a my po to , żeby was pilnować ”                                                                                                                                   komendant oflagu IID Gross-Born płk.Loebbecke .                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  Oflag IV C  Colditz to jak pisałem obóz ” specjalnej troski ” , do którego kierowano jeńców biorących udział w przygotowaniu ucieczek, podżeganiu do nich, udzielaniu pomocy ,  brania w nich udziału ,  czy bliżej nie określonych poniesionych karach dyscyplinarnych . Niewielkie saksońskie  miasteczko Colditz leżące pomiędzy Lipskiem a Dreznem zdecydowanie bliżej Lipska z XVII wiecznym renesansowym zamczyskiem , położonym na niewielkim wzgórzu z urwistym klifem  spadającym do rzeki Muldy. Malownicze położenie zamczyska ni jak się ma do reżimu w nim panującego. Załoga to 70 osób pod dowództwem ober komendanta  Maxa Schmidta , „gości „w swoich murach towarzystwo międzynarodowe . Oprócz Polaków , byli tam więzieni Brytyjczycy , Francuzi , Holendrzy , Belgowie. Niektórzy piszący doliczyli się 17 narodowości z różnych  krajów  . Z prominentnych osób był tam bratanek  Winstona Churchila niejaki Giles Romilli  ,  kuzyn rodziny królewskiej , wielu generałów w tym gen.dyw.Tadeusz Piskor i kontradmirał  Józef Unrug .Tak duża załoga strażników  i przyjęte reżimy miały na celu zapobiec wszelkim próbom ucieczek z zamku- twierdzy. Niemcy nie przewidzieli jednak olbrzymiej determinacji i pomysłowości leżącej w ludzkiej naturze , szczególnie wśród patriotycznej kadry oficerskiej . Wśród różnych narodowości powstał t.zw. „Uniwersytet Zbiega” , którego nadrzędnym celem była pomoc w organizowaniu ucieczek . Ilość podejmowanych prób ucieczek doszła do fantastycznej liczby prawie 300- w tym kilku udanych . Na wolność wydostało się 31 osób , 16 z samego zamku i 15 z poza murów obozu w czasie wizyty u dentysty, spacerów poza murami twierdzy, pobytu w szpitalu lub w czasie drogi do lub od lekarza . Wśród typów ucieczek , były propozycje tak oryginalne  jak n.p. zbudowanie szybowca , który miał za zadanie przelot dwu jeńców nad murami zamku , poprzez różnego  rodzaju przebrania i ukrywania się w różnych miejscach , aby tylko móc przedostać się za mury zamku.  W wyniku szeregu rozmów rozpoczętych pomiędzy oficerami, doszło jednomyślnie do podjęcia decyzji odnośnie kopania tunelu , który w historii ucieczek będzie nosił nazwę „polski podkop”. Początek  zaczyna się w salce , gdzie zamieszkują polscy jeńcy , a konkretnie pod łóżkiem jednego z nich . Jeńcy  studiujący szczegółowy plan rozmieszczenia i przebiegu kanałów ściekowych doszli do wniosku ,że jedna ze studzienek ściekowych musi mieścić się w sali , gdzie mieszkają Polacy . Po oderwaniu kilku desek w podłodze , znaleźli klapę zabezpieczającą  wejścia do starego lochu. Po przejściu kilku metrów łączył się z używanym  kanałem ściekowym , jego ścianki pokryte były tak grubą warstwą potwornie śmierdzących nieczystości , że nawet kilkuminutowy pobyt doprowadzał ich  do zawrotów głowy i omdlenia .W związku z powyższym pierwszą rzeczą , którą należało podjąć to czyszczenie ścianek kanału z nagromadzonego tam szlamu powstałego z rozkładających się resztek fekalii i produktów spożywczych .Do tego celu użyto wpuszczonych do kanału sanek , a właściwie  ich płóz którymi zdrapywano tą breje ze ścian kanału i wynoszono na zewnątrz .Możemy sobie tylko wyobrazić co czuli wykonujący tę pracę jeńcy . Potworny smród i zaduch powodował częste omdlenia czyszczących .Przykładem jest tu por. Kempa jeden z bohaterów ucieczki z obozu w Murnau  którego omdlałego  [ratując mu życie ] wyciągał  z kanału p.por Józef Tucki . To wszystko , „urozmaicały” biegające po kanale ściekowym watahy spasionych szczurów , które na szczęście nie wykazywały żadnych oznak agresji w stosunku do ludzi. Prace dwójki  ”oczyszczaczy ” posuwały się w tempie napewno nie przynoszącym im chluby , ale materia z jaką im przyszło mierzyć się była delikatnie mówiąc wyjątkowo ohydna. Prace  wykonywano  przy świetle kaganków , zrobionych z przydziałowego  niemieckiego „tłuszczu” – rozpoczynały się codziennie  [po apelu]  w godzinach wieczornych .Następnie maszerowali na czworakach przez kanał z zachowaniem szczególnej ostrożności , aby uniknąć hałasu szczególnie łatwo rozchodzącego się w czasie nocnej ciszy.Po zbliżeniu się do jego końca rozpoczynano drążenie tunelu w wyjątkowo niewygodnej pozycji z wysuniętymi do przodu rękoma .Do drążenia służyły łyżki , kawałki metalu w tym łyżka do zakładania opon samochodowych  ”zwędzona ” niemieckiemu szoferowi .Ziemię z urobku ładowano do woreczków i podawano do tyłu , którą rozsypywano w szerokim kanale użytkowanym . Całonocne praca dawała efekty w postaci wydłużającego się z każdym dniem podkopu . Kopacze po każdej zmianie byli tak zmęczeni , że po opuszczeniu miejsca pracy ledwie trzymali się na nogach .W końcu udało im się dotrzeć  do rury kamionkowej , której koniec ginął  w ściance kanału. Zdawało im się ,że to już tylko mały krok ku wolności ,przebić tylko kolejną ściankę i wrota ku wolności stoją otworem – tak im się zdawało .Czas jednak nie pracował na ich rachunek ,  pojawiły się pogłoski , że Sonder- Oflag IV C Colditz zostanie w najbliższym czasie zlikwidowany , a jeńcy przeniesieni do innego oflagu. Jeńcy dowiedzieli się też o ich  planowanej przeprowadzce .W pierwszej kolejności mieli być przeniesieni Holendrzy w kolejności Francuzi , a Polacy na końcu.W grę wchodziły trzy obozy Lubece , Woldenberg i Doessel .Na taką wiadomość Polacy zintensyfikowali prace w tunelu .Do prac zamiast dwu osób zatrudnili 6 najlepszych kopaczy .Niestety pomimo tak znacznej intensyfikacji prac zabrakło tygodnia żeby wykruszyć dwa ostatnie głazy w fundamentach zamku umożliwiające im wyjście na wolność. Pech , który towarzyszył Tadeuszowi w Arnswalde dopadł go i w Colditz  krzyżując plan ucieczki . Następnego dnia dostają rozkaz pakowania się i wyjazdu.Pierwsza grupa Polaków jedzie do Lubeki , a na jej miejsce przyjeżdżają Anglicy , którym Polacy przekazują z takim trudem wykopany tunel ucieczkowy . Anglicy w ramach rekompensaty , przekazują im plany nieukończonego podkopu w Doessel , do ukończenia którego potrzeba jeszcze dwa góra trzy tygodnie .Druga grupa Polaków wyjeżdża do Woldenbergu , a ta trzecia „szczęśliwców”,  wyjeżdża do upragnionego Doessel . Plany podkopu w Doessel zostają przekazane przez kpt. Dicka Howa Polakowi ppłk. Kowalczewskiemu ., który z ostatnią grupą w towarzystwie strażników odjeżdżają do Doessel .