Decyzja była komentowana wśród żołnierzy i kadry oficerskiej wywołując w ich szeregach wielką frustrację i oburzenie .Najbardziej bitna jednostka jaką był 21p.p. , który  nie ustąpił pola Niemcom , ale swymi zażartymi atakami zdobył  kawał terenu okupowanego przez wroga jak również  masę  sprzętu w tym dział , moździerzy,pocisków artyleryjskich i karabinów maszynowych, musi iść do niewoli i to jako pierwszy . Słowa oburzenia , ba zdrady padały z ust żołnierz i oficerów .Nie wiadomo jak by się to skończyło , gdyby nie autorytet dowódcy , który  przekonał podkomendnych o słuszności decyzji głównodowodzącego o poddaniu Warszawy Niemcom , a nie  Sowietom , którzy od 27  lX byli na Pradze. Część żołnierzy i oficerów mieszkających w Warszawie postanowiła przebrać się w ubrania cywilne i nie iść do niewoli .Zatrzymując się  w sąsiadujących z frontem praskich domach i kamienicach . Z relacji naocznego świadka tych wydarzeń cytuję :Byłem podwładnym sierżanta Andrzeja  , pamiętam dobrze jego wzburzenie po decyzji kapitulacji Warszawy. Nie mógł się z tym pogodzić , gdyż na naszym odcinku odcinku nie Niemcy , ale my odnieśliśmy znaczne sukcesy. Rozkaz jednak to rozkaz .Zrobił  zbiórkę plutonu i tak w dwuszeregu z bronią poprowadził nas do punktu zdawania broni .Karabiny ustawialiśmy w kozły lub rzucaliśmy na stos . Podoficerowie i oficerowie pistolety wrzucali do wiklinowych koszy [do zbioru kartofli] stojących w pobliżu . Andrzej wyjął pistolet z kabury i spokojnym ruchem wsadził do ust naciskając spust. Wystrzał nawet niezbyt głośny i cichy stuk upadającego ciała wzbudził poruszenie w szeregach stojących nieopodal żołnierzy i oficerów .W kilka chwil wokół leżącego ciała zaczęli gromadzić się żołnierze , otaczając go coraz większym kręgiem .Stojący bliżej pozdejmowali z głów rogatywki .Stojący z tyłu dopytywali się  co się stało , co się stało ? Ktoś się postrzelił ! Sanitariusze ! Gdzie są sanitariusze! Rozległy się głosy.Do otaczającego ciało tłumu przeciskali się dwaj sanitariusze z torbami. Podeszli do ciała, pokiwali tylko przecząco głowami jakby chcieli powiedzieć , my tu  nie jesteśmy potrzebni . Do  zbiegowiska podbiega  oficer niemiecki w randze kapitana. Wyjmuje z kabury pistolet , zaczyna machać rękoma i okrzykami raus , raus , raus  rozpędza rosnący tłum .Przynieście nosze ! Krzyknął do żołnierzy niemieckich nieopodal stojących , na które my Polacy złożyliśmy ciało Andrzeja. Hauptman wydał kolejny rozkaz  przykrycia ciała kocem i przeniesienie go w pobliże stojących nieopodal ciężarówek .Tłum żołnierzy ponaglany przez Niemców powoli rozchodził się do szeregów i tylko tam prowadzono ściszone rozmowy .Kto to był ? Kto popełnił to samobójstwo ? To intrygujące wszystkich pytanie , przewijało się w różnych konfiguracjach wśród żołnierzy . W końcu  ktoś z jego plutonu wymienia nic nie mówiące nazwisko Urban . Urban- nazwisko to jak echo jest powtarzane w kolejnych szeregach .To starszy sierżant Andrzej Urban . Choć nie urodził się w Warszawie , a w dalekim Galowie jest teraz na pewno pełnoprawnym żołnierzem Pułku „Dzieci Warszawy”.