Po” zdobyciu” przez Niemców najważniejszego odcinka fortów wewnętrznych f. 1 „Zakroczym” , a właściwie po poddaniu go przez obrońców .Niemcy ochłonęli z szału bitewnego i zaczęli zachowywać się jak normalni żołnierze [prawdopodobnie skarceni przez dowódców] po tym co zrobili . Po złożeniu broni rozdzielono żołnierzy od oficerów .Linią podziału była droga prowadząca do miejscowości Kroczewo. Po jednej jej stronie zgromadzono kadrę oficerską po drugiej żołnierzy .Po kilku godzinach po oficerów przyjeżdża samochód ciężarowy i zabiera ich do Kroczewa ,pod pałacyk Czarnowskich, gdzie oczekują na kolejne rozkazy. Przed zmrokiem wszystkich przeprowadzają do świetlicy wiejskiej ,w której przyjdzie im spędzić noc. Sala wyścielona jest słomą , która zastępuje łóżka. Po raz pierwszy przygotowano możliwość umycia się i  wydano skromną kolację .Niemcy przygotowali Polakom miłą niespodziankę w postaci rozdania  kartek pocztowych na których mogli napisać wiadomość do swoich bliskich . Następnego dnia miały być wysłane do adresatów. Tadeusz chętnie skorzystał z możliwości poinformowania rodziny cytuję : Kochani Rodzice .Żyję , nie jestem ranny. Przebywam w niewoli niemieckiej , ale już jutro [dowiedziałem się tego od pilnującego nas żołnierza ] przewożą nas do tymczasowego obozu jenieckiego w Działdowie . Po dopełnieniu ewidencji zostaniemy zwolnieni do domów [tak jest w umowie kapitulacyjnej]. Już niedługo się spotkamy .Cieszę się ,że ten koszmar w końcu się skończy , choć bardzo boleje nad losem Ojczyzny .Pozdrawiam i całuję Was wszystkich w Wylazłowie ,Nicku i Biernatach  - Tadeusz .     Noc po raz pierwszy minęła bez huku armatnich wystrzałów i rozrywających się bomb lotniczych .Kolejny dzień pobytu oficerów pozwolił na poranną  ablucję połączoną z goleniem zarośniętych  twarzy i kolejny posiłek [chleb,marmolada i kawa]. Doprowadzeni „do ludzi ” czwórkami przemaszerowali przez Kroczewo,dymiący jeszcze Zakroczym do stacji Modlin. Ulokowani w pociągu jadą do K.L. Soldau w Działdowie .Tego samego dnia 29 podczas spotkania gen. Thommego z niemieckim gen.Straussem na szosie Sękocin – Jabłonna potwierdzono wcześniejszą umowę kapitulacyjną .Umowa w kilku punktach zawierała warunki kapitulacji tj.pozostawienie szabel oficerom i zwolnienie wszystkich [po za ewidencjonowaniu] do domów .Ironia losu sprawiła .że 32p.p. walczący w obronie modlińskiej twierdzy został skierowany do koszar tegoż pułku w Działdowie , który zamieniono na tymczasowy obóz przejściowy dla załogi pod odcinka „Zakroczym”.Obozem o powierzchni 8 ha zarządzał hauptsturmfurer SS Hans Krause  wyjątkowo ponura postać , która w początkach sprawowania swojej władzy nie rozwinęła jeszcze w pełni swoich krwiożerczych instynktów .Wpływ na jego zachowanie miał niewątpliwie dokument kapitulacyjny , który zabraniał znęcania się moralnego i fizycznego nad jeńcami , oraz zapis o zwolnieniu jeńców [po za ewidencjonowaniu i wydaniu niemieckich dokumentów ] do domu.W czasie pobytu w KL Soldau dwukrotnie odwiedzały go siostry Zosia i Marysia przywożąc mu paczki żywnościowe .W pierwszej połowie października, w godzinach wieczornych w drzwiach wejściowych [dworku w Wylazłowie ] stanął Tadeusz .Wielka radość rodziny , uśmiechy sióstr i łzy matki mieszały się z serdecznym przytulaniem żołnierza.Ojciec próbował zachować powagę  ,ale też miał łzy w oczach witając syna. Stali  przez kilka minut w kręgu otaczając i obejmując ramionami  Tadeusza , jakby chcieli  się upewnić ,że to nie jest sen.  Płacz i łzy mieszały się z radością z szczęśliwego powrotu do domu- dumy rodziny.                                                                                                                                                    - Słuchajcie , przecież on jest głodny i zmęczony przeszedł piechotą przeszło 20 km. Siadajmy do stołu zaraz przygotuję gorący posiłek – powiedziała mama .            -Który to miesiąc Zosiu? -zapytał Tadeusz wskazując na mocno zaokrąglony brzuch siostry.                                                                                                                                       -Piąty- lekarz powiedział , że poród przewiduje na koniec lutego , początek marca.Tadeusz , czy ty wiesz coś na temat Andrzeja ?Do tej pory nie mam żadnych wieści , a walki o Warszawę zakończyły się 28 września.                                                      -Zosiu pozwól ,że o tym porozmawiamy jutro .Teraz chcę się nacieszyć wami i zjeść coś ciepłego. Po drodze zjadłem raptem 6 sucharów i popiłem wodą z manierki .                                                                                                                                            Po zjedzeniu sutego posiłku Tadeusz rozpoczął snuć opowieść o tym co przeżył walcząc z Niemcami jak i będąc w KL  Soldau w Działdowie . Późno w nocy kiedy Zosia i Marysia poszły spać , a on został sam  z rodzicami zdradza największą tajemnice ,którą przywiózł ze sobą , a której nie mógł wyjawić przed siostrą Zosią. -Moi kochani .Muszę się podzielić z wami bardzo smutną wiadomością , którą zdobyłem  w działdowskim obozie jenieckim .Otóż będąc tam nawiązałem koleżeńskie kontakty z adiutantem komendanta obozu Austriakiem niejakim Brunonem Wolfke .Dzięki jego staraniom dowiedziałem się ,że mąż Zosi -Andrzej jest na liście poległych 21 p.p. „Dzieci Warszawy ” dowodzonego przez płk.Sosabowskiego.Bacząc na jej brzemienny stan – jak  mam jej to powiedzieć ? Przecież to będzie dla niej olbrzymi szok ! Może stracić dziecko .