Andrzej wraz z szczątkową formacją 20 d.p. i resztkami wchodzącego w jej skład B.O.N. przedzierają się na warszawską Pragę.Tam zostają wcieleni w skład 21 pułku piechoty „Dzieci Warszawy” dowodzonego przez płk. St.Sosabowskiego . Okopy, w których im przyszło bronić stolicy , były już wykopane -częściowo przy pomocy ludności cywilnej. Śmiertelnie zmęczony [długotrwałym odwrotem ,połączonym z bombardowaniami i ostrzałem przez nieprzyjacielskie samoloty ] ,po przydzieleniu kwatery [w niewielkim domku z ogródkiem] padł ,nie ściągnąwszy nawet butów i zapadł w głęboki sen . Następnego dnia z trudem dobudził go żołnierz , który przyniósł rozkaz ,  aby za godzinę zgłosił się w komendzie pod odcinka  Utrata u ppłk F. Węgrzyna . Gospodyni domu pani Nowicka zaprosiła Andrzeja  i trzech jego towarzyszy na śniadanie z czego chętnie skorzystali.W międzyczasie skorzystali z bieżącej wody w jeszcze działającej łazience.  Wodociągi jeszcze działały, choć pierścień hitlerowskich wojsk z dnia na dzień zaciskał się jak pętla na szyi skazańca. Śniadanie w pokoju stołowym przygotowane przez gospodynię to jajecznica na kiełbasie .Jajka od biegających po podwórku kurek , kiełbasa od znajomego rzeźnika .Na Pradze jeszcze nie było takich problemów aprowizacyjnych jak w centrum .Po sutym posiłku melduje się u d-cy odcinka .                                                                                                                                     -Panie pułkowniku , sierżant Andrzej Urban melduje się na rozkaz .                               -Skończcie sierżancie z tymi regulaminowymi regułkami !Chcę , aby w moim oddziale była atmosfera rodzinna .Walczymy wszyscy w  słusznej sprawie naszego bytu i naszej Ojczyzny .Wiem ,że przeszliście przez te kilka dni twardą szkołę życia.Ilu żołnierzy  wam zostało ?                                                                                                 – Z mojego plutonu zostało  23 żołnierzy zdolnych do walki .                                             -Wraz  z waszym dowódca por.Bolesławem Pałczyńskim dobierzecie żołnierzy z ludzi 20 d.p. i 21 p.p  będących w odwodzie naszej jednostki do pełnego składu plutonu. Doboru ludzi dokonacie sami .Powierzam wam odcinek w okopach od prawego skrzydła 3 plutonu chorążego Frankowskiego do lewego skrzydła 2 plutonu sierżanta Purskiego. Macie jakieś pytania ? Jeśli nie to jesteście wolni.        -Tak jest panie pułkowniku ! Andrzej zasalutował i zrobił zwrot w kierunku drzwi. W tym czasie do pokoju wszedł adiutant kpt.Modzelewski informując ,że za 20 minut mają odprawę u płk.Sosabowskiego .Pułkownik spojrzał na zegarek i zaczął dopinać mundur . Jestem gotowy – idziemy. Adiutant , który podszedł do niego zwrócił uwagę ,  zostało nam niewiele czasu panie pułkowniku około 20 minut do odprawy . Jazda zarekwirowanym Fiatem do sztabu płk Sosabowskiego  nie obyła się bez przygód. Kierowca już od jakiegoś czasu kręcił korbę samochodu . Silnik złośliwie odmawiał posłuszeństwa i nie chciał „zaskoczyć”.Czerwony i spocony szofer ledwie dyszał i gdyby nie pomoc adiutanta , pewnie padłby z wyczerpania . Szarża adiutanta wyraźnie zrobiła wrażenie na aucie bo po minucie silnik zagrał swoim równomiernym rytmem ku zadowoleniu wszystkich . Z uśmiechem na twarzy sytuację skomentował nasz pułkownik słowami : Nawet auta  pana słuchają kapitanie !                                                                                                  -Mój ojciec miał taki model i często mi go pożyczał ,stąd moja znajomość tego typu silnika . Dalsza jazda odbyła się bez większych przygód i zdążyli w ostatniej minucie na naradę  . Wchodząc na odprawę pułkownik Sosabowski ujrzał , że wszystkie krzesła są zajęte więc bez zbędnych ceregieli rozpoczął odprawę .               -Panowie zebraliśmy się tu na kolejnej naradzie poświęconej dwu rzeczom :przybyciem posiłków w postaci 20 d.p. , a właściwie  części , która się do nas przebiła . Są to jednostki które stoczyły bohaterska bitwę pod Mławą .Tą część postanowiłem włączyć w skład naszego pułku w ten sposób pułk odzyskał swój pełnoetatowy skład .W drugiej części odprawy , chcę przedyskutować plan podjęcia działań zaczepnych w stosunku do nieprzyjaciela .Wiemy , że dotychczasowe ataki Niemców są nieskoordynowane i jak dotychczas słabe .Od wziętego do niewoli Niemca dowiedzieliśmy się , że przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi w umowie ,którą Niemcy zawarli z Sowietami mówiącej o tym ,że część Polski leżąca po prawej stronie Wisły będzie należeć do Sowietów . Stąd się biorą te ich dylematy atakować ,czy nie !Chciałbym zwrócić panów uwagę na gromadzenie się na Pradze ludzi o przekonaniach komunistycznych , którzy pewno czekają na swych ”czerwonych ”przyjaciół , oraz o nielicznych [na szczęście] dezercjach Białorusinów wchodzących w skład 20 d.p..Jak wiecie głównodowodzący obroną Warszawy gen. Rómmel przydzielił nam obronę Pragi od Saskiej Kępy przez Aleje Waszyngtona ,Grochowską ,Podskarbińską,dworzec Wschodni , Utratę ,Zacisze ,cmentarz Bródnowski i Pelcowiznę .Wiemy ,że ataki niemieckie zawsze następują po przygotowaniach artyleryjskich ,to jest ostrzale danego odcinka zmasowanym ogniem armat, haubic i moździerzy. Potem następuje szturm piechoty .Proponuję podpuścić Niemców  nawet na 100 m od naszych transzei następnie przywitać go zmasowanym ogniem c.k.m. i granatami  potem  gwałtownym atakiem na bagnety pogonić ich w stronę własnych okopów . W ten sposób unikniemy użycia przez nieprzyjaciela nie tylko broni maszynowej,ale również moździerzy czy granatników .Plan pułkownika po sprecyzowaniu i szczegółowym omówieniu został przyjęty do wykonania . Okazja jego realizacji przyszła dnia 17 września .W godzinach południowych gdzieś około godz.13 nieprzyjaciel rozpoczął bardzo silny ostrzał artyleryjski.Pociski z ciężkich dział i haubic rwały  ziemię tworząc olbrzymie leje i wyrzucając fontanny ziemi. Mniejsze kratery tworzyły wybuchu z moździerzy , które spadały znaczne bliżej linii okopów . Ostrzał trwał już dobre 30 minut i nic nie świadczyło o szybkim jego zakończeniu .Na szczęście pociski wroga przelatywały nad głowami ,lub spadały na przedpole transzei tylko 1 pocisk z moździerza trafił w okop zabijając 4 i raniąc 2 strzelców .Na dnie okopów wraz z dowódcami siedzieli żołnierze czekając na ustanie kanonady i atak nieprzyjaciela .Naraz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ogień milknie i zapada świdrująca uszy złowroga cisza . Ciszę przerywa głośny  okrzyk -bagnet na broń! Przez chwilę słychać tylko trzask zapadek mocujących bagnety na lufach karabinów . Okopy ożyły .Kolejny rozkaz – na stanowiska ! Żołnierzy sprawnie zajmowali swoje stanowiska bojowe  czekając na dalsze rozkazy.Tyraliera niemieckich żołnierzy w mundurach feldgrau ruszyła z początku powoli  by po jakimś czasie przyśpieszyć  kroku .Odległość była jednak jeszcze zbyt duża by otworzyć ogień . c.d.n.