Tytuł  może i mało oryginalny , ale ostatnio opuściła mnie wena twórcza – być może z powodu okropnych upałów ,który i jej dały się we znaki .Historia ,którą chce opowiedzieć jest niesamowita , ale ab owo. Ostatnio mocno zapracowany [ przygotowaniami do sezonu] mało zaglądałem do swojej poczty e-mail  .Coś mnie jednak tknęło i zajrzałem ! Czytając  notatkę -nagle dostałem potężny zastrzyk adrenaliny a wraz z nią przysłowiowej  ”gęsiej skórki”. Lekko otumaniony, czytam notatkę drugi i trzeci raz jakbym nie wierzył w to co niesie jej treść .Cytuję:” Witam, szukając informacji o rodzinie Osieckich , natknęłam się na Pański blog, przeczytałam większość tekstów jednym tchem . Dlaczego piszę do Pana ? Otóż od 4 lat jestem mieszkanką Wylazłowa . Przeprowadziłam się tu z Działdowa po śmierci rodziców . Długo szukaliśmy z mężem swojego miejsca i tak jakość się złożyło , że po kilku przymiarkach , nie wiedzieć czemu wybraliśmy Wylazłowo. Już tu , przepisując pamiętniki wojenne  mojej mamy [ wcześniej to odkładałam - przerażona drobniutkim pismem , ale musiałam spełnić obietnicę daną mamie przed śmiercią , że tym się zajmę ]. Już w pierwszym zdaniu przeczytałam o Wylazłowie . Okazało się ,że  brat mojej mamy ukrywał się w czasie wojny właśnie u rodziny , od której kupiliśmy chałupkę z ziemią , reszta rodziny poutykana była w okolicy [ historie po trosze  opisał pan Sadowski w swojej książce poświęconej  Dłutowowi  i rodom stąd się wywodzącym], między innymi mama mieszkała w Biernatach u p. Tabęckich , do czasu kiedy przenieśli się do Warszawy , gdy ich dworek  przejęli Niemcy .[Powinno być zostali wysiedleni przez Niemców]. Po wojnie ich losy się rozeszły . Pamiętam , że na pogrzebie kogoś z rodziny Tabęckich  i jeszcze innych okazji – przyjeżdżała  do Dłutowa Agnieszka  Osiecka .Zatrzymywała się u p. Kraśniewskich , bo gospodyni kilka lat po wojnie pracowała u sędziego Tabęckiego  w Warszawie . Ziemia którą kupiliśmy należała do rodziny Osieckich , wdowa sprzedała część Radkowskiemu , który wrócił z Francji i tu właśnie osiedlił się wraz ze swoją rodziną. Pani Osiecka pomagała mojej babci w czasie wojny w ciężkich chwilach-babci  mąż i syn  zostali schwytani w obławie z kilkunastoma jeszcze Polakami i wywiezieni zostali do Oświęcimia , gdzie bardzo szybko jeden po drugim zostali wymordowani. Bardzo interesują mnie losy Pana rodziny , oraz pokrewieństwa z Tabęckimi  i Agnieszką Osiecką , warto by może przywrócić pamięć o nich tu, lokalnie .Będę bardzo wdzięczna  za informacje. Ja jestem  emerytowaną nauczycielką , polonistką  i ekologiem , mąż wiele lat pracował w warszawskich teatrach , m.innymi w Studio, mamy trzy córki . Pozdrawiam . Anka Kamecka ”   Po kilkakrotnym przeczytaniu -doszedłem do siebie .Odpisuję autorce e maila o koligacjach rodzinnych Osieckich i Tabęckich. Helena Osiecka [moja babcia] z domu Zdzięborska , była rodzoną siostrą  Stefanii Tabęckiej  .Ta pierwsza wyszła za mąż za Stanisława Osieckiego i osiedliła się w Wylazłowie ,druga  wyszła za Bonifacego Tabęckiego i osiadła 3 km od Wylazlowa w Nicku. Powinowactwo  oczywiście ” po kądzieli „, jak to się kiedyś mówiło .Najbardziej zaintrygowała mnie informacja o istniejących pamiętnikach mamy P. Anki  -Krystyny Przybylskiej . Poprosiłem o przesłanie i zanurzyłem się  ”całą duszą „w zgłębianie jej treści . Czytam i czytam ,refleksje 18 letniej kobiety z lat 40-42  i przeżywam wraz Nią  tragiczne losy naszych rodzin .Tak mocno splecione ,wydarzeniami tamtych dramatycznych czasów ! Pamiętnik przybliża losy ludzi żyjących w Wylazłowie , Nicku ,Biernatach czy Dłutowie na tle toczącej się II wojny światowej.Naraz w zeszycie drugim , czytam informację [która spowodowała szybsze bicie serca] cytuję:” Dłutowo – środa 6 sierpnia 1941 r. Dzisiaj  jest  Przemienienie Pańskie , więc byłyśmy w kościele. Wracając z kościoła napotkaliśmy panią Stasie Osiecką , szła do nas . Jej brat jest w niewoli i przesyła im pieniądze , więc panie Osieckie  uradziły , że te pieniądze  będą posyłały do Stacha do Oświęcimia ,bo nam trudno jest o pieniądze . Niech tym wszystkim  Bóg wynagrodzi .” Stasia Osiecka – to moja matka  [faktycznie ma na imię Zofia , ale w domu nazywano ją Stasia- ma teraz 96 lat].Tak poruszających i pięknych słów o mojej rodzinie , których dowiedziałem się z pamiętnika pisanego 75 lat temu – to nieprawdopodobne , żeby było prawdziwe , ktoś powie , ale to prawda w najczystszej swojej postaci !!