Przed chwilą wróciliśmy z pogrzebu żony przyjaciela Jadwigi Żabińskiej .W głowie jeszcze szum kłębiących się myśli , jeszcze nie dotarło do mnie , że jej nie ma wśród żywych.Czuję przemożną chęć podzielenia się refleksjami z ludzmi , którzy czytają mój blog. Prowokacyjny tytuł- ktoś powie .Może i prowokacyjny , ale nie dla mnie ! Ja tak naprawdę czuję ! Te kilka zdań które powiedziałem podczas chowania urny z jej prochami nie oddały prawdy którą chciałem przekazać .Stąd te refleksje , aby przelać na papier to czego nie powiedziałem (zobligowany przez jej męża , aby to co powiem było zamknięte w pięciu zdaniach) Wiem również  to , że Jagoda [ze względu na swą wrodzoną skromność] byłaby nie zadowolona z tego ,że o Niej piszę.Dlatego serdecznie Ją za to przepraszam i wiem , że mi wybaczy bo Ona nie potrafiła się na mnie gniewać (nawet wtedy gdy różniliśmy się znacznie w poglądach na otaczającą nasz rzeczywistość).Była wspaniałym partnerem w dysputach intelektualnych, choć czasami drażniła mnie ta jej prostolinijność.W myślach mówiłem sobie o Niej , że to żywy , chodzący DEKALOG. Ta jej głęboka wiara, przy płytkości wiary reszty społeczeństwa , była porażająca nie tylko dla mnie.Porównałem ją nie bez kozery do wspaniałej wokalistki Edith Piaf , bo jej dzwięczny głos , niewielki wzrost i ta głęboka wiara jako żywo przypominało mi „wróbelka”Paryża. Żyjąc dosyć długo , widziałem wielu ludzi (o różnym stopnia wraźliwości) ,ale gdzie im do skromności, gościnności, uczciwości i wraźliwości Jagody .Moja żona , która nie zna tak dobrze Andrzeja jak ja-powiedziała , źe On nie zasłużyl na tak dobrą żonę? Coś w tym jest ? Bo po głębokim zastanowieniu , na pewno nie zasługujemy na żony -anioły ! W przedzień pogrzebu dostaje od Andrzeja (męża Jagody) dziwny telefon.Pyta mnie czy chcę wraz z Nim odwiedzić Jadwigę i czy mam pół godziny czasu ? Odpowiadam , źe jestem do jego dyspozycji.Po  dwudziestu minutach przyjeźdza pod mój dom swoim autem i tłumaczy mi cel wyprawy.Będzie to pożegnalna ostatnia trasa Jagody po miejscach , które tak lubiła!Podjeżdzamy pod Zakład Pogrzebowy  ”Dąbka ” skąd przynosi urnę z prochami małżonki , które lądują na moich kolanach.Andrzej prowadzi auto i rozmawia z Jagodą.Treści ze względu na szacunek do zmarłej i jej partnera nie przytoczę – bo dałem stosowne słowo.Moja źona po tym co jej przekazałem wyciągnęła stosowne wnioski i zmieniła zdanie co do wrażliwości mężczyzn.ŻEGNAJĄC CIĘ JAGÓDKO DUMNY JESTEM Z TEGO , ŻE MOGŁEM POZNAĆ CIEBIE JESZCZE ZA SWOJEGO ŻYCIA… DO ZOBACZENIA NA TYM DRUGIM – PONOĆ LEPSZYM ŚWIECIE. SANTA SUBITO !!!!