Koniec wojny i niezamierzony wyjazd do Związku Sowieckiego

Rok 1945 – „wyzwalanie „ Polski spod okupacji niemieckiej , przez Armię Czerwoną i

ustanowienie nowego komunistycznego porządku – znów mocno uderzyło w moją rodzinę.

Po ucieczce Niemców z mająteczku babci wróciliśmy do Wylazłowa. W dworku wszystko

rozkradzione .Mieszkańcy oddali nam parę kur , sprzęty kuchenne ,jakieś meble i zastawy -

to czego nie wzięli uciekający w popłochu Niemcy.

Ludzie z Wylazłowa przyjęli życzliwie trzy kobiety [w tym dwie wdowy] z pięcioletnim

chłopcem – którego rodzinę 4 lata temu wypędzili Niemcy w przysłowiowych koszulach.

„Dziedziczka „ – a prywatnie moja babcia H. Osiecka , była w owym czasie najbiedniejszą

mieszkanką wsi.

Mogliśmy liczyć na Wylazłowian ich wrażliwość i solidarność w nieszczęściu

które nas dotknęło. Niezbyt długo po wprowadzeniu się do dworku, komunistyczna władza

przygotował nam kolejną niespodziankę w postaci reformy rolnej. Wszystkim „posiadaczom

majątków ” powyżej 50 ha należy ziemię skonfiskować , a właścicieli wysiedlić .

„Reformator „ z ramienia władzy ludowej”- otwarcie mówił matce , że jak z nim zostanie to

gospodarstwo da się utrzymać – bo te 6 hektarów przeklasyfikuje się na ugory. Niestety matce

kandydat na męża wyraźnie się  nie spodobał . Znów nas wypędzają tym razem kochani rodacy.

Z tobołkami pakujemy się na wóz i hejta wio – w imię „ sprawiedliwości społecznej”- tym

razem wywożą nas do Działdowa . Tam dostajemy przydział na trzypokojowe mieszkanie ,do

którego dokwaterowują nam pułkownika – dowódcę garnizonu rosyjskiego w Działdowie.Właściwie to my zostajemy dokwaterowani do niego bo po zdobyciu miasta Rosjanie zajęli budynki po KL Soldau .Ten 60 letni oficer – służący jeszcze w carskiej armii  był postrachem krasnoarmiejców .

Powód – dyscyplina ,którą zaserwował swoim sołdatom , a właściwie incydent związany

z zastrzeleniem gwałciciela mieszkanki Działdowa. Bali się go jak ognia. Dla mnie był jak

ojciec, którego straciłem .Szczególnie utkwiło mi w pamięci jego powiedzonko:” Andrejku

popijom czajku „, po którym zza pazuchy wyjmował , zawiniątko z jasnobrązowym cukrem , a

babcia parzyła herbatę.Nad nami , na drugim piętrze kamieniczki przy ulicy Dworcowej , [gdzie obecnie mieści  się Urząd Pracy , a który w latach wojny był budynkiem administracyjnym KL Soldau ] mieszkał rosyjski sierżant z „wojennoju żenoj” ,która przed urodzeniem dziecka była tak zwaną reguliowszczycą [kierującą ruchem ]. Jej obrotny partner wpadł na genialny pomysł jak wykorzystać w sposób praktyczny pęk hitlerowskich flag [ ze swastyką] zdobytych na Niemcach . Marusia cięła je na kawałki i wykorzystywała  jako [trudno dostępne wtedy] pieluszki. Pieluszki po zużyciu lądowały za oknem na otaczającym dom trawniku. Tam często zbierane były przez podążających za frontem maruderów – szabrowników [ze wschodu], którzy niejednokrotnie rozczarowani ich zawartością z obrzydzeniem odrzucali na trawnik.

Miałem w Działdowie kolegę równolatka – Czecha Marka Czerwenkę , którego wojenne losy

zapędziły do Polski. Mieszkając przy dworcu bardzo często buszowaliśmy po stojących na

bocznicy wagonach kolejowych  w poszukiwaniu zabawek. Większość pociągów przewoziła

skradzione Niemcom maszyny, wyposażenia fabryk ,ale również meble i inne dobra

„trofiejne”.Często meble przewożono na odkrytych lorach , bez jakiegokolwiek przykrycia ,

tak że stan ich był niejednokrotnie fatalny.

Któregoś dnia  w trakcie poszukiwania „skarbów”[w głębi zadaszonego wagonu ] pociąg

ruszył i nim zdążyliśmy wycofać się do uchylonych drzwi nabrał pędu uniemożliwiając

nam wyskoczenie z wagonu .

Jedziemy nie wiedząc , że punkt docelowy to Rosja . Sparaliżowani strachem staliśmy przez

chwilę w drzwiach pędzącego pociągu . Następnie zaczęliśmy krzyczeć wniebogłosy widząc

oddalające się przedmieścia Działdowa. Dwu godzinne krzyki i płacz niestety nie przyniosły

żadnego rezultatu. Zmęczeni i zapłakani usiedliśmy w głębi szafy ubraniowej  trzęsąc się ze

strachu i z zimna .Zbliżająca się noc była wyjątkowo chłodna, a my tuląc się do siebie

siedzimy szczękając zębami . W końcu zamykamy drzwi szafy żeby chociaż trochę ochronić się

przed napływającym chłodem. Zimny ranek obudził nas na dobre .Pociąg zaczął zwalniać .

Wygramoliliśmy się z szafy i stoimy w uchylonych drzwiach patrząc na okolice. Widzimy jakieś

zabudowania w końcu pociąg staje. Wyskakujemy z wagonu ,z płaczem biegniemy w

stronę lokomotywy wiedząc , że maszynistami pociągu byli Polacy.

Zmarznięci ,głodni i zapłakani udajemy się z kolejarzami do pomieszczeń dyżurki,gdzie

podzielili się z nami chlebem z kawałkiem słoniny . Pałaszowaliśmy to popijając zagotowaną

na maszynce herbatą.

Po śniadaniu zaczęli nas przepytywać skąd jesteśmy i w jaki sposób znaleźliśmy się w ich

pociągu. To od nich dowiedzieliśmy się , że mamy szczęście bo pociąg jedzie do Rosji i tu

przejmują go rosyjscy kolejarze. Dzięki temu szczęśliwemu zrządzeniu losu nie trafiliśmy do

Sowieckiego Sojuza , gdzie nasze losy mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej.

Powrót do Działdowa w towarzystwie kolejarzy odbył się już bez żadnych przygód. W trakcie

naszej nieobecności matka z babcią rwały sobie włosy z głowy sądząc , że wpadliśmy gdzieś na

miny i zginęliśmy .W tym czasie takie wypadki nie należały do rzadkości.

Kilkanaście dni po wymienionym wydarzeniu [ 8 maja 1945 roku ] rano w mieście wybuchła

straszna strzelanina . Strzelały armaty, cekaemy, karabiny  w niebo wzbijały się rakiety

czerwone , zielone ,białe  powoli opadając na malutkich spadochronikach . Przed

obrazem Matki Boskiej klęczą : babcia, matka i ciotka Rysia modląc się żarliwie , a ja płaczę

nie wiedząc co się dzieje .Na tę sytuację wchodzi nasz pułkownik i pyta czemu się tak modlimy i płaczemy .Babcia mu na to ,że chyba Niemcy atakują miasto  bo taka straszna strzelanina . Wytłumaczył im , że żołnierze z radości tak strzelają , bo to koniec wojny. Niemcy podpisały kapitulację. Kobiety uspokoiły się. W jednej chwili smutek przemienił się w radość.Dziś wygląda to śmiesznie [z naszego punktu widzenia] ale wtedy nie było radia ,telewizji ani prasy więc  trudno było niezorientowanym w sytuacji militarnej kobietom połączyć to z zakończeniem II Wojny Światowej.

Andrzej Urban